Premiera zapowiada się pod każdym względem wyjątkowo. Scenografię zaprojektował Boris Kudlička, współautor większości operowych sukcesów Trelińskiego.
W inscenizacji opartej na legendzie morskiej opery nie mogło się obyć bez wody - w "Latającym Holendrze" scenę Teatru Wielkiego pokryje lustro prawdziwej wody, na której unosić się będzie tratwa, jedyny "stały ląd". W każdym przedstawieniu zostanie zużyte 70 tys. litrów ciepłej wody ściągniętej z całego gmachu opery. "W trakcie realizacji tego pomysłu poruszałem się na granicy możliwości technicznych - przyznaje Boris Kudlička. - Chodziło mi o stworzenie wrażenia czarnej otchłani, głębiny. To chyba najbardziej oszczędny wizualnie spektakl w Operze Narodowej, za którym stoi olbrzymi wysiłek całego zespołu - mówi słowacki scenograf. W międzynarodowej obsadzie wystąpią Johannes von Duisburg w roli tytułowej, Lise Lindstromjako Senta, Charles Workman jako Eryk, a także Anna Lubański w roli Maryi Mateusz Zajdel jako Sternik. Chór i orkiestrę poprowadzi Rani Calderon, izraelski dyrygent młodego pokolenia. "Latający Holender" (grywany wcześnie